2009-11-15 12:40:59 >> Miało być...
...przyjemne enduro granią Koskowej... zmrożony, ośnieżony szlak i 10km przelotówki (głównie w dół) przez Ostrysz i Stańkową Górę (nomen omen 666m npm). Do tego jakiś bonus i fajna pogoda. Spełniło się tylko to ostatnie. Kopułę Koskowej pokrywało 20-30cm śniegu. Zero ludzkich śladów i nadziei, że szlak będzie przetarty. Miałem za to niezłe alibi, żeby ugrzęznąć na szczycie na godzinkę i oddać się łapaniu wit. D. Dalej nie pozostało nic innego jak odbić na północ i niższym pasmem Babicy, Hujówej Góry (pisownia oryginalna i nie za bardzo rozumiem, dlaczego kartografowie unikają umieszczania jej na mapach) kręcić do KLW. Cóż fajerwerków nie było, sprzęt zmęczył się warunkami bardziej niż ja, ale nawet ta godzina wylegiwania się na słońcu o tej porze roku (z widokiem na ~80 szczytów) jest nie do pogardzenia.
Trasa: Maków - Żarnówka - Przysłop - Dydrów - Koskowa Góra (866m) - niebieski - Bieńkówka - Bieńkowska Góra - Krowia Góra - Przeł. Sanguszki (440m) - Kalwaria
Dystans: 39km | Przew.: 800m | Czas jazdy: 3h20 | Kcal: b.d.
Sałnd (kliknij) + galeria (kliknij)
skomentuj (5)
2009-11-11 14:11:40 >> Złoto dla zuchwałych
Dzień powoli gaśnie. Okolice 15 to w listopadzie wieczorowa pora. Wdychamy zachłannie panoramy wydłużając ostanie momenty postoju na górze. Wierzchołkiem M.Rycerzowej szarpie coraz mocniejszy wiatr, widzialność siegająca kilka godzin wcześniej gorczańskich grzbietów (Lubań? 80-90km), zaczyna drastycznie spadać. Z nieboskłonu znikają powoli ośnieżone grzbiety Niżnich Tatr, Wielkiej Fatry. Szumi i świszcze.
Odpalamy halą w dół, pięć paczek i więcej nie da rady - wiatr tworzy niewidzialną ścianę, ale i tak ten moment całkowitego odpuszczenia klam jest małym zjazdowym katharsis. Sekcja leśna to chwile dynamicznych trawersów (FOTO), momenty wklejania się w wilgotne korzenie z pośpieszną modlitwą do greckiej Bogini Trakcji (FOTO). Końcówkę Junior wyprowadza w dziki teren, dzięki czemu udaje się ominąć pohlastany zwózką szlak i lawirując improwizowanymi ścieżkami poginamy w dół. Jak mawiał Kazik-Cienias, któremu cała Polska szukała pracy: "Jes, jes, jes!" ;)
...kilka godzin wcześniej nie uwierzyłbym, że ta trasa może się udać. Prognozy były podłe. Miało lać, srać, -ać i Bóg wie co jeszcze. W zasadzie tylko upór Juniora i jego pełna olewka dla dokonań naukowych IMGiW pozwoliły nam zażyć na koniec sezonu mountain bikowych witamin Worka Raczańskiego ;) I ma u mnie za to sisiostara. WoR jak zwykle nie zawiódł. To była trzecia wizyta w tym sezonie i trzecia trasa z najwyższej beskidzkiej półki - czyt. bez młócki po luźnych kamiolcach, których po kilku tysiącach km w tym sezonie mam powyżej dziur w nosie i dużo płynnej jazdy. A klima wybitnie listopadowa, surowa, górska...
Trasa: Soblówka - czarny - Schr. Stara Chata - Mała Rycerzowa (1207m) - Przeł. Halna - Rycerzowa Wielka (1226m) - niebieski - Przeł.Przysłop (940m) - żółty - Mała Rycerzowa (1207m) - zielony/żółty/no trail - Soblówka
Dystans: 18km | Przew.: 900m | Czas jazdy: 2h15 | Kcal: 1300
Nuta Dubai House Grooves (kliknij) + galeria (kliknij)
skomentuj (3)
2009-11-01 19:10:43 >> Potrójnie jesienna
Plany były ambitne. Palcem po mapie. Wjechaliśmy w teren i szybko zaczęła się ich rewizja. Z każdym kilometrem coraz bardziej zaczynała wygrywać jesienna manana. Nie było sensu nigdzie się spieszyć. Bo po co? Kapitalny klimat z pogranicza jesieni i zimy, zamarzające na postojach przerzutki, ozłocone lasy, nisko wiszące nad krawędziami gór słońce. Było prosto i genialnie. Można tylko żałować, że okres ZPJ trwa w Beskidach krótko, okres eksplozji barw, klimatów i wielkiej frajdy z jazdy... Włóczęgę kończyliśmy na wierzchołku Potrójnej, na kolację pozostawał zjazd przez Smrekowicę i Czarną Górę. Nie podejrzewałem go o taką przyjemność, ale że Żbiku podłapał "Przepływ" odnajdując kapitalne linie biegnące gdzieniedzie na dziko lasem, kończyliśmy jazdę znanym polskim okrzykiem radości "jest kurw*!!" ;)
Dźwięk Cafe del Mar | Paradise (klinkij) + galeria (kliknij)
Galeria na EnduroRiderz.pl niebawem!
Trasa: Zembrzyce - Tarnawa - czarny / niebieski - Makowa Góra - Leskowiec - czerwony - Przeł. Beskidek - Łamana Skała - Przeł. Na Przykrej - Potrójna (CzarnyGrón) - czerwony - Łamana Skała - Smrekowica - zielony - Czarna Góra - Krzeszów - Sucha Beskidzka
Dystans: 49km | Przew.: 1040m | Czas jazdy: 4h 24m | Kcal: .b.d
skomentuj (11)
2009-10-28 23:43:41 >> Nad Morzem Białym
Gdzieś tam na górze ktoś się w końcu zlitował (dziękuję). Pierwszy raz od trasy w Magurze Spiskiej (czyli końcówki września), nad głową zaświeciło słońce. Poczułem się jak na Kajmanach - błękit nieba i uderzające o stoki gór fale chmur. Siedziałem i patrzyłem na Białe Morza dobrą chwilę, swoje łby wynurzały tylko Kamiennik, Ciecień z jakimś beskidzkim grzebieniem w oddali. To było to na co czekałem. I w końcu siadło ( i ciekaw jestem czy komus jeszcze siadło?).
Trasa: Kraków - Myślenice - mtb/czerwony - Kudłacze - Łysina - Lubomir - Łysina - zółty- Sucha Przełęcz - Kamiennik - zielony - Poręba - niebieski/asfalt - Kraków
Dystans: 101km | Czas jazdy: 7h50m | Przew.: 1600m | Kcal: 3300
Dźwięk (kliknij) + galeria (kliknij)
skomentuj (2)
2009-10-20 16:14:05 >> Beskidzki Raport Zimowy...tfu...
W Beskidy zawitałem po trzytygodniowej przerwie (skandal kurw*, skandal) dlatego radochę z jazdy miałem jak 6-letnie dziecko babrające się w pierwszym śniegu. Oczywista śniegu nie trawię jak każdy normalny freak mtb, ale o ironio ten pierwszy zawsze sprawia radość. Depresja przychodzi później. Mając w pamięci ostatnią zimę, która skończyła się tym roku niecałe 6 miesięcy temu (najkrótszy wysokogórski sezon w historii??), wybierałem warianty "bezpieczne" czyli pojdazdy asfalt + drogi "przysiółkowe" najwyżej jak się da. Zjazdy były w planach dwa i oba skończył się surfowaniem w dziewiczym śniegu. Najlepsze co można poczynić w zimowych warunkach!
W lesie pomiędzy drzewami puch (do 20-30cm), względnie poniżej 600m npm kilka cm mokrego śniegu (izoterma 0C osiadła na wysokości 800m). Widokow zero, ale i tak de facto snułem się caly czas po lasach i dolinach. Wrażenia? Zapomnialem już jak się jeździ po śniegu i przyjemnie było to odśwnieżyć. Problem jest tylko taki, że niecałe 3 tygodnie po kalendarzowym końcu lata spadło w Beskidach kilkadziesiąt centymetrów śniegu. Cholernie za wcześnie. No to Merry Christmas, klapnij dźwięk (Red Hot Chilli Peppers/Snow) i przyczaj kilka fot z Beskidzkiego Raportu Zimowego
Trasa: Sucha Beskidzka - Lipska Przełęcz - zielony - Lipska Góra - bez szlaku - Sucha Beskidzka - czarny - Dolina Zasypnicy - Kubasiaki - Magurka (Brosucza) - bez szlaku -Dolina Zasypnicy - Sucha
Dystans: 31km | Przew.: 950m | Czas jazdy: 3h 25min | Kcal: 1500
skomentuj (4)
2009-10-17 19:03:34 >> Prawie jak Bieg na Kasprowy
![]()
Uwielbiam od czasu do czasu wpaść do Zakopca. W różnych sprawach. Zatruć się w knajpie żarłem, stoczyć się na dno z Szymoszkowej, sprawdzić co słychać na głównej grani. Wbrew obiegowej opinii, że stare Zakopane się skończyło (w pewnym sensie się skończyło), wciąż można tu i tam łyknąć klimatu. Ale trzeba za nim głębiej poszperać (nie wiem, być może jego klimatem są ludzie, którzy tutaj wpadają realizować swoje urojone pasje?). Z taką nadzieją nastawiałem się na bieg na Kasprowy. Ubiegłoroczny klimat, całkowicie jałowe i pozbawione głębszych sensów dysputy z outdoorowcami różnych proweniencji, trochę śmiechu, po prostu była jakaś otoczka. I był Bieg.
Tym razem organizatorzy przegrali z żywiołem. W przeciągu kilku dni spadło miejscami ponad metr śniegu, na szlakach zaległy połamane drzewa i stało się jasne, że opcja wbiegania na Kasprowy odpada z przyczyn obiektywnych. Ale nie sądziłem, że nie uda się znaleźć ciekawego alternatywnego wariantu. Nie udało się. Z 9km biegu, pozostało...3.5km na ...Kalatówki. Sprint. Nic z ubiegłorocznego klimatu walki z Górą. Szkoda biegu, a żeby się coś poruszać wstrzeliliśmy się w ramach dogrywki w ośnieżone ścieżki pod Reglami i sporą grupką wróciliśmy na Rondo (11km czyli 3x więcej niż bieg). Tyle historii. Na marginesie, ciekaw jestem jak w tych warunkach wyglądał Memoriał Psotki (Tatry Słowackie) i czy w ogóle wyglądał.
ps. Najlepszy motyw biegu to jednak wystrzał startera. Dwie minuty przed czasem. A byli i tacy, którzy w tym momencie biegli akurat w przeciwnym kierunku rozgrzewając się.
ps.2 Cieszę się, że ostatecznie namowom na Kaspra nie uległ LBV;) musiałbym mu zwracać wpisowe. Wygrali ci... co wygrali i ci, co nie przyjechali w ogóle ;)
II Tatrzański Bieg pod Górę 2009
start: Rondo JP II
meta: Kalatówki (~1200m) | planowana meta: Kasprowy Wierch (1984m)
dystans: 3km /+300m | planowany dystans: 9km /+1000m
skomentuj (0)
2009-10-11 15:35:14 >> Kasina - w poszukiwaniu zjazdowego orgazmu
Odrabiania zaległości ciąg dalszy. Obiecaną galerię z zamknięcia sezonu zjazdowego na Śnieżnicy znajdziecie poniżej. Milczące obrazy może i bywają warte tysiąca słów, ale o przyjemności flirtowania ze śnieżnicką linią niewiele opowiedzą, dlatego warto rzucić okiem na fajną produkcję chłopaków z RideVision (2008), na której flow trasy wylewa się przez szybę monitora. Jeździło się w każdym razie przyjemnie (nawet pomimo opuszczającej mój pojazd platformy), a już na wiosnę wracamy tu w poszukiwaniu zjazdowego orgazmu!
Ok, jeszcze dwie słowy podsumowujące ankietę na "najciekawszą miejscówkę DH w sezonie 2009". Dzieląc beskidzkie rewiry na część wschodnią i zachodnią, w tej pierwszej najpopularniejsze okazały się Myślenice i Kasina, choć swoich fanów dorobiły się debiutujące "Kluchy" i Jurgów. Na zachodzie zdecydowanie najwyżej oceniliście Szczyrk, choć całkiem nieźle wypadł i Żar, i Stożek. Z góry zaznaczamy, że ankieta była zabawą, a nie realną próbą oszacowania wartości poszczególnych miejscówek - nie bez względu na liczbę głosów jest pewnie lokalizacja danego miejsca w pobliżu większych metropolii, stopień spopularyzowania etc.
Tym samym beskidzki TOP5 DH sezonu 2009 wygląda następująco:
1. Szczyrk (38) 22%
2. Żar (23) 14%
Myślenice (23) 14%
4. Stożek (21) 12%
5. Kasina (20) 12%
Dzięki za wszystkie 169 głosów!
Pyknij podkład dźwiękowy AC piorun DC / Let's get it up (kliknij) i obczaj galerię (klinkij)
skomentuj (2)












